Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antyspamowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antyspamowy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 stycznia 2013

Bug pozwalający na zdalne wykonanie kodu w oprogramowaniu Shockwave, jak donosi Adobe, doczeka się patcha w lutym 2013



Dwuletnia luka w oprogramowaniu Shockwave , która pozwala na zdalne wykonanie kodu na komputerach użytkowników zostanie załatana w lutym 2013, według rzecznika firmy Adobe.
Luka pozwala hackerowi na wymienienie oprogramowania Shockwave na starszą, bardziej podatną na ataki, wersji, która może zostać wykorzystana przez znajdujące się w niej kilka luk. Chociaż  już dwa lata temu Computer Emergency Readiness Team (US CERT) wydał ostrzeżenie o zagrożeniu, dotąd nie zgłoszono żadnego przypadku ataku.
Ponieważ Shockwave jest ściśle zintegrowane z innym oprogramowaniem Adobe, takim jak Flash, także otwiera możliwość naruszeń bezpieczeństwa, które mogą mieć wpływ inne oprogramowanie. 
"Dzięki takiej konstrukcji, napastnik może po prostu kierować luki przy  starcie Shockwave 10, lub którymkolwiek z dodatków oferowanych przez Shockwave 10”, napisał US CERT. "Na przykład, poprzednia wersja Shockwave dostarcza Flash w wersji 8.0.34.0, który został wydany w dniu 14 listopada 2006 roku i zawiera wiele znanych luk."
Chociaż dwa ostrzeżenia zostały opublikowane przez US CERT w tej sprawie, Adobe będzie koncentrować się na ustalaniu kwestii Flash ponieważ wpływa to zarówno na bezpieczeństwo Pecetów i Maców. Mówiąc, że "nie są znane żadne aktywne exploity lub ataki przy użyciu tych technik,"  Lips Wiebke, starszy menedżer z Adobe Corporate Communications, uważa luki nie są tak niebezpieczne, jak się wydaje.
Adobe planuje rozwiązać problem najszybciej jak to możliwe, nie określając daty publikacji patcha.

wtorek, 28 grudnia 2010

600 milionów prób infekcji, Stuxnet i kradzież danych - efekty trzymiesięcznej działalności cyberprzestepców

W trzecim kwartale 2010 roku produkty firmy Kaspersky Lab zablokowały ponad 600 milionów prób zainfekowania komputerów użytkowników szkodliwymi i niechcianymi programami. Stanowi to 10% wzrost w stosunku do drugiego kwartału. Spośród wszystkich zablokowanych obiektów 534 milionów stanowiło szkodliwe programy.


W drugiej połowie roku największe zainteresowanie mediów wzbudziła epidemia Stuxneta, która potwierdziła teorię, według której szkodliwe oprogramowanie bardzo szybko staje się coraz bardziej zaawansowane. Analiza wykazała, że celem tego robaka była zmiana sterowników programowalnych (PLC) osadzonych w inwerterach, które są wykorzystywane do kontrolowania prędkości obrotów silników elektrycznych. Takie sterowniki działają z bardzo szybkimi silnikami, posiadającymi ograniczone zastosowania przemysłowe. Stuxnet to najbardziej złożony szkodliwy program w arsenale cyberprzestępców. Jego epidemia zapoczątkowała erę ataków na cele przemysłowe. O unikatowości Stuxneta świadczy również to, że w celu infekowania komputerów użytkowników wykorzystuje jednocześnie aż cztery luki zero-day w systemie Windows oraz posiada komponent rootkit podpisany certyfikatami skradzionymi od Realtek Semiconductors oraz JMicron.


Certyfikaty oraz podpisy cyfrowe to jedne z filarów, na których opiera się cyberbezpieczeństwo. Podpis cyfrowy odgrywa ważną rolę w potwierdzeniu wiarygodności pliku, w którym został umieszczony. Jednak w 2010 roku odnotowano kilka przypadków legalnego uzyskania cyfrowych certyfikatów przez cyberprzestępców. W jednym z nich grupa cyberprzestępców otrzymała certyfikat dla „oprogramowania do zdalnej obsługi komputera bez graficznego interfejsu”, który w rzeczywistości był backdoorem, czyli programem pozwalającym na zdalne przejęcie kontroli nad zainfekowanym komputerem. Twórcy oprogramowania adware, riskware oraz fałszywych programów antywirusowych często wykorzystują skradzione certyfikaty w celu uniemożliwienia wykrycia swojego szkodliwego oprogramowania. Kradzież certyfikatów jest również jedną z głównych funkcji Zbota (znanego również jako Zeus), szeroko rozpowszechnionego trojana. „Sądząc po tym, co możemy obecnie zaobserwować, problem skradzionych certyfikatów może stać się jeszcze poważniejszy w 2011 roku” – powiedział Jurij Namiestnikow, ekspert z Kaspersky Lab i autor raportu „Ewolucja zagrożeń IT w trzecim kwartale 2010 roku”.


Wykorzystywanie błędów w popularnych programach, tak jak wcześniej, cieszyło się dużą popularnością wśród cyberprzestępców. W kwartalnym rankingu najczęściej wykorzystywanych luk pojawiły się cztery nowe pozycje: dwie z nich dotyczą produktów Adobe Flash Player, jedna programu Adobe Reader, jedna Microsoft Office. Ranking Top 10 zawierał ponadto trzy luki w zabezpieczeniach wykryte w 2009 roku i jedną zidentyfikowaną w 2008 roku. Statystyki te pokazują, że niektórzy użytkownicy zwlekają z aktualizacją oprogramowania nawet przez lata. Wszystkie luki znajdujące się w rankingu pozwalają cyberprzestępcom przejąć pełną kontrolę nad atakowanym systemem.


Według ekspertów z Kaspersky Lab, w najbliższej przyszłości znacznie zwiększy się liczba incydentów dotyczących szkodliwych programów posiadających certyfikaty. Jednak o wiele bardziej niepokojące jest to, że wzrośnie również liczba zaawansowanych szkodliwych programów, które potrafią działać na platformach 64-bitowych. Nie ma wątpliwości również co do tego, że cyberprzestępcy będą coraz szybciej wykorzystywać nowo wykryte luki w zabezpieczeniach.


Wybierając platformy do umieszczenia swojego szkodliwego oprogramowania, cyberprzestępcy preferują zhakowane legalne strony internetowe oraz odporne na ataki hakerów podejrzane strony hostingowe, które nie sprawdzają danych właściciela podczas procesu rejestracji ani nie zwracają uwagi na skargi użytkowników.


Zasoby internetowe zawierające szkodliwe oprogramowanie można znaleźć w niemal wszystkich państwach na całym świecie. Jednak aż 89% wykrytych platform wykorzystywanych do dystrybucji szkodliwego oprogramowania jest zlokalizowanych w 10 państwach.

10 państw z największą liczbą serwerów zawierających szkodliwy kod
  

„Wydarzenia, jakie miały miejsce w trzecim kwartale 2010 roku, pokazują, że znajdujemy się u progu nowej ery w ewolucji cyberprzestępczości” – mówi Jurij Namiestnikow. „Koncepcja masowej infekcji, takiej jak te wywoływane przez robaki Klez, Medoom, Sasser oraz Kido, ustąpi miejsca precyzyjnym atakom”.  

źródło: Kaspersky LAB 

niedziela, 26 grudnia 2010

W listopadzie spadła ilość spamu farmaceutycznego oraz aktywność amerykańskich spamerów

W listopadzie 2010 roku ilość spamu wykrywanego w ruchu pocztowym zmniejszyła się o 0,6% w porównaniu z październikiem i wynosiła średnio 76,8%. Najmniej niechcianych wiadomości odnotowano 1 listopada (71%), najwięcej natomiast 7 listopada (85,6%). W pierwszych kilku dniach miesiąca zarejestrowano spadek w ruchu spamowym spowodowany zamknięciem centrów kontroli botnetu Bredolab, który do końca października zainfekował 30 milionów komputerów.
 
Ilość spamu pochodzącego z Indii wzrosła o 10,4%, dzięki czemu kraj ten uplasował się na pierwszym miejscu rankingu największych spamerów. Tuż za Indiami znalazł się Wietnam (8,8%), Wielka Brytania (6%) oraz Rosja (5,6%). Pierwszą piątkę zamknęły Włochy, które rozesłały 5,2% ogółu spamu, co stanowi wzrost o 1,4% w stosunku do października. Polska zajęła 10 miejsce z wynikiem 2,8% (spadek o 2 miejsca w porównaniu z poprzednim miesiącem).



Źródła spamu w listopadzie 2010 r.

Prowadzona w Stanach Zjednoczonych kampania antybotnetowa najwyraźniej przyniosła efekty – po raz pierwszy od rozpoczęcia monitoringu państwo to w ogóle nie pojawiło się w rankingu 20 największych spamerów. Wygląda na to, że spamerzy dystrybuujący spam farmaceutyczny z terytorium Stanów Zjednoczonych, Kanady i Europy Zachodniej zdali sobie sprawę, że ich działalność nie ujdzie im na sucho, i rozpoczęli współpracę z innymi programami partnerskimi. Świadczy o tym bardzo niewielki udział spamu z tej kategorii wykrytego w listopadzie: na początku miesiąca odsetek spamu farmaceutycznego oscylował na poziomie 40%, natomiast pod koniec stanowił niecałą jedną trzecią całego ruchu spamowego.
„Spam farmaceutyczny stanowi bardzo lukratywny interes, dlatego aż do niedawna był tak szeroko rozpowszechniony w Internecie” – powiedziała Maria Namiestnikowa, starszy analityk spamu w Kaspersky Lab. „Straciwszy część swoich dochodów pochodzących ze spamu farmaceutycznego, spamerzy szukają teraz innych możliwości zarabiania pieniędzy. Jest to dość trudne, ponieważ w październiku, a zwłaszcza w listopadzie, miały miejsce znaczne fluktuacje w innych kategoriach spamu”.


Udział ataków phishingowych na system PayPal zmniejszył się o 27% w porównaniu z poprzednim miesiącem i wynosił średnio 34,2%. W listopadzie liczba ataków na Facebooka podwoiła się, a ich udział wzrósł do 16,9%. W porównaniu z październikiem zwiększyło się również zainteresowanie phisherów eBayem – udział ataków na ten portal aukcyjny wzrósł trzykrotnie i wynosił 14,8%. Phisherzy poszerzyli również zakres swoich celów – w listopadzie częściej atakowali posiadaczy kart MasterCard oraz Visa, wznowili również ataki na osoby korzystające z kart Delta.

10 organizacji najczęściej atakowanych przez phisherów w listopadzie 2010 roku 


źródło: Kaspersky Lab  

czwartek, 20 maja 2010

Przenośne robaki i spam

Najpopularniejszym typem niebezpiecznego kodu, który zagrażał w pierwszym kwartale bieżącego roku przenośnym bankom pamięci był kod korzystający z mechanizmu AutoRun. Eksperci informują, że dwa spośród pięciu najpopularniejszych robaków rozprzestrzeniały się infekując pecety za pomocą klipsów USB.
Taki sposób infekcji wybrali m.in. twórcy Confickera.
"Poprzednio był to rosnący w siłę trend, teraz jest jedną z głównych metod ataku" - mówią specjaliści.
Zauważono też geograficzne różnice dotyczące spamu. Na przykład w Chinach, Wietnamie i Korei Południowej najpopularniejszy był spam, w którym oferowano podrobione dyplomy. W Japonii, Hongkongu i Singapurze - spam o dostarczeniu wiadomości (Delivery Status Notification - DSN).
Natomiast w USA największą popularnością cieszył się DNS oraz spam, w którym oferowano zegarki czy biżuterię.

środa, 10 marca 2010

Specjaliści przestrzegają przed wirusami

 
Adobe Acrobat Reader jest obecnie najbardziej wystawionym na ataki programem. W rankingu F-Secure wyprzedził nawet Microsoft Word, który dotychczas był najchętniej wybieranym przez cyberprzestępców celem. Specjaliści ostrzegają też przed nowym złośliwym oprogramowaniem, które podszywa się pod... antywirusy.

Według F-Secure 48,87% ataków dokonanych za pośrednictwem dokumentów związanych było w zeszłym roku z Adobe Readerem. Czyni go to najbardziej wystawionym na ataki programem. Tuż za nim znajduje się edytor tekstu Microsoftu - 39,22%, a dalej kolejne programy z pakietu Office (Excel - 7,39% i PowerPoint - 4,52%). Jeszcze dwa lata temu Adobe Acrobat Reader był na drugiej pozycji najchętniej wybieranych przez cyberprzestępców celów. Królował Word. Obecnie ta sytuacja uległa zmianie, czego powodem jest wprowadzenie poprawek przez Microsoft w swoim pakiecie biurowym. Natomiast narzędzie do przeglądania plików PDF nadal jest jednym z najprostszych sposobów na dostanie się do komputera użytkownika.

Z kolei McAfee przestrzega przed fałszywymi antywirusami. Za ich przyczyną zainfekowanych zostało już ponad 69 tys. komputerów w samych tylko Stanach Zjednoczonych. W ciągu ostatniego roku zagrożenie wirusami za ich sprawą wzrosło o ok. 400%. Najnowsza metoda polega na przesyłaniu e-mail ostrzegających przed niebezpiecznym oprogramowaniem i informujących, że komputer może być zagrożony przez wirusy. Użytkownikowi oferowany jest darmowy antywirus, który ma uchronić go przed utratą danych. W rzeczywistości kryje się za nim niebezpieczne oprogramowanie.

Fałszywe antywirusy rozpowszechniane są również za pomocą witryn internetowych. Najwięcej niebezpiecznych stron WWW zarejestrowanych jest w Stanach Zjednoczonych. Zdaniem firmy AVG Technologies aż 44%. Na drugim i trzecim miejscu znajdują się Chiny i Niemcy. Za pomocą fałszywych programów antywirusowych dokonywane są również kradzieże kart kredytowych. Na blogu McAfee można zapoznać się z pełną informacją na temat najnowszego złośliwego oprogramowania.

wtorek, 8 grudnia 2009

Filtry antyspamowe – zalety i wady

Filtry antyspamowe chronią nas przed zalewem niechcianej poczty, a ich popularność stale rośnie. Tak naprawdę jednak niewiele o nich wiemy. Jak działają?

Ogólnie rzecz ujmując, wszystkie filtry antyspamowe robią to samo: “czytają” maile przed Tobą i w oparciu o różne metody filtrowania z jakich korzystają, “decydują” czy wiadomość jest spamem, może być spamem czy też należy do maili, które chciałbyś przeczytać.

Większość filtrów antyspamowych wyśle także wiadomość do tych nadawców, którzy są “podejrzani” o rozsyłanie śmieci (coś w rodzaju wyzwania: “jesteś spamerem czy nie”?). Przepuszczą wiadomość z tego adresu tylko wtedy, gdy nadawca w należyty sposób odpowie na wysłanego do niego maila.

Metody stosowane przy filtrowaniu wiadomości mogą się bardzo różnić. Oto najbardziej popularne sposoby oddzielania ziaren od plew, czyli określania wartości maila (spam/nie spam):

(1) Filtr bayesiański – oparty o starą, ale wybitnie efektywną formułę. Program decyduje czy słowa użyte w tekście są właściwe dla spamu czy też nie. Podczas gdy filtry są z początku skłonne do popełniania błędów, potrafią się jednak “uczyć” na własnych błędach. Bayesian filter może stać się niezwykle skuteczną bronią przeciwko spamerom.

(2) „Biała lista/czarna lista” – najbardziej popularna metoda decydowania o tym, czy wiadomość jest spamem czy nie, to sprawdzenie adresu nadawcy. Jeśli masz go w kontaktach, wiadomość prawdopodobnie jest ważna. Jeśli jednak została wysłana z nieznanego adresu (lub też adresu znanego jako spamerski), wiadomość najprawdopodobniej nie ma żadnej wartości.

(3) Słowa kluczowe – metoda opierająca się na słowach kluczowych. Jeśli w mailu słowo “viagra” powtarza się pięć lub sześć razy, wiadomość najpewniej jest spamem.

(4) Poszukiwanie błędów – metoda popularna i użyteczna, jako dodatek do innych metod “węszy” za błędami takimi, jak np. nieprawidłowe kody HTML lub podejrzane literówki (“0” zamiast “o” lub “3” zamiast “E”). W większości przypadków takie błędy oznaczają spam.

(5) Sprawdzenie adresu IP nadawcy – inną metodą wykrywania spamu używaną przez filtry antyspamowe jest sprawdzenie adresu IP nadawcy. Szanse na to, że otrzymasz wiadomość z jakiegoś małego kraju znajdującego się na krańcu świata jest na tyle niewielka, że wiadomość najprawdopodobniej jest spamem. Oczywiście, ta metoda jest używana wyłącznie razem z innymi filtrami – w innym przypadku robienie interesów za granicą byłoby naprawdę uciążliwe.

Opisane powyżej metody to tylko kilka przykładów broni antyspamowej. Na wyposażeniu filtrów jest jej znacznie więcej (wysyłanie “wyzwań”, sprawdzanie tytułów wiadomości i załączników oraz wiele wiele innych).






Artykuł pochodzi z serwisu artykuly.com.pl - żródła darmowych artykułów do przedruku.